..::Adam
Małysz Gitary::.. //www.dianakrall.fan.pl//
styczeń 2005 roku, rozmawiają: Tomek Pełka & Krzysiek
Zwierzchlejski
Mroźna, zimowa niedziela końca stycznia... Wchodzimy tylnym
wyjściem do teatru im. Adam Mickiewicza w Częstochowie, po
krótkiej wymianie zdań okazuje się że musimy zadzwonić po Pana
Marka Napiórkowskiego, aby do nas zszedł, gdyż strażnik nic nie
wie o drobnym wywiadzie jakiego Pan Marek zgodził się nam
udzielić... Już po chwili wita nas przez kratę, po pokonaniu
której możemy się z nim wreszcie przywitać... Brązowy sweter i
zawsze ta sama zielona gitara na ramieniu, króciutka wymiana
zdań przerwana nim się zaczęła...
- Chłopaki nie teraz, chodźcie na górę, bo Małysz skacze...
Idziemy. Znamy ten teatr, w końcu to "nasz" teatr. Po obejrzeniu
końcówki drugiej serii skoków, jeszcze tylko zerknięcie na
klasyfikację generalną: Małysz drugi! Idziemy na górę... Drobne
niezdecydowanie przy wyborze garderoby, przyniesienie sobie
krzeseł... Dyktafon włączony, drżą zmrożone jeszcze przed chwilą
ręce... Zaczynamy! (Tomek Pełka)
TP: Marek Napiórkowski kiedyś i dziś. Co się zmieniło w nim,
jego muzyce i grze od czasów Hurry Up?
NAP: O Boże, wspaniałe pytanie! Zmieniło się i to bardzo dużo.
Hurry Up to był pierwszy zespół, z którym rozpocząłem
profesjonalną współpracę. Byłem kompozytorem muzyki i liderem.
Zdobywaliśmy nagrody na różnych festiwalach, konkursach
jazzowych... To było raczkowanie. Więc jeśli chodzi o moje życie
muzyczne, to przez te naście lat zmieniło się wszystko. Od zera
do stanu w jakim jestem teraz, czyli możliwości grania z różnymi
wspaniałymi muzykami różnych gatunków muzyki...
KZ: Pytanie z cyklu "Anioł pasterzom wmówił": najgłupsza
plotka jaką słyszał Pan o sobie, artykuł który najbardziej Pana
obraził...
NAP: Nie ma nic takiego. Chociaż ostatnio koledzy wycięli mi
zdjęcie z gazety gdzie była Hania Stach z Wojtkiem Pilichowskim
- basistą i było podpisane: z basistą Markiem Napiórkowskim...
Więc teraz chodzą za mną i się śmieją że gram na basie.
TP: The Way Up - ewolucja Pata czy rewolucja w muzyce
gitarowej?
NAP: Ten nowy, tak? No niestety... Nie powiem, dzisiaj kupiłem
dopiero...
KZ: Jak to jest zagrać właśnie z Patem Metheny?
NAP: To wspaniałe przeżycie, którego się tak naprawdę nie
spodziewałem do końca, bo jeżeli przyjeżdża do Polski Pat i
przywozi kilka gitar itd., to zdawałoby się, że to będzie
zupełnie niemożliwe by inny gitarzysta wystąpił na tej płycie.
Jednakże, jakimś cudem tak się zdarzyło. Pat chciał na żywo
nagrywać utwór Upojenie (projekt Anny
Marii Jopek pod tym samym tytułem - przyp. red.),
zadzwoniono po mnie, akurat stałem w korku, pojechałem do
studia, zagrałem... Wspaniale to wspominam... Niezwykłe
przeżycie.... To było mistyczne uczucie, słyszeć w słuchawkach
siedzącego obok Pata, jego wspaniałe dźwięki, itd...
Ukoronowaniem było to, że mogłem z nim jeszcze zagrać na dwóch
koncertach, poprzebywać razem itd. Wielkie przeżycie... Nie
spodziewaliście się chyba innej odpowiedzi, co? (śmiech)
TP: A propos wielkich koncertujących w Polsce: Diana Krall -
wielka artystka czy komercyjna gwiazda?
NAP: Diana Krall... To niezwykła postać... Jesteście z
Fan-Klubu, więc nie będę na nią najeżdżał (śmiech), zresztą i
tak nie miałbym takich intencji, bo bardzo ją lubię. Jest to
niezwykła osoba, wywodząca się z jazzowego świata, bardzo dobra,
coraz lepsza pianistka jazzowa (poza tym że jest wokalistką). Z
niewiadomych mi przyczyn zyskuje nagle popularność porównywalną
do gwiazd ze świata muzyki pop. Jest to imponujące i
niezwykłe... Natomiast jeśli chodzi o nią samą, to bardzo lubię
to co robi, od wielu lat jej kibicuję. Miałem szansę być tylko
na jednym jej koncercie, w Trójce parę lat temu, z gitarzystą
Russellem Malone i basistą Benem Wolfem. Świetna muzyka,
świetnie swingowali, znakomicie! Teraz troszeczkę zmieniła styl,
nagrała płyty orkiestrowe, teraz taką, powiedzmy, stosunkowo
bardziej popową, ale i tak bardzo jej kibicuję. To kompetentny
muzyk, świetnie prowadzi swoją karierę. Szczerze życzę życzę jej
jeszcze większych sukcesów...
KZ: Teraz będzie wymienianka (śmiech) - kolejne gwiazdy:
Tomasz Stańko, Jan Ptaszyn-Wróblewski, Henryk Miśkiewicz, Dorota
Miśkiewicz, Urszula Dudziak, Grażyna Auguścik, Anna Maria Jopek,
Ewa Bem, Krystyna Prońko... Wciąż gra Pan z wieloma gwiazdami
polskiej sceny, niekoniecznie jazzowej. Z kim się Panu najlepiej
współpracowało?
NAP: Ooo, tę listę można by przedłużyć jeszcze dużo dalej!
Bardzo lubię grać różne gatunki muzyki, ponadto praca z różnymi
wykonawcami na pewno mnie wzbogaca i kontakt z nimi sprawia że
uczę się ciągle czegoś na temat muzyki. Nie wymienię jednej
osoby bo byłoby to nieeleganckie. Ze świata jazzu współpraca z
wybitnymi muzykami takimi jak w Henryk Miśkiewicz, z którym gram
na co dzień, kontakt z Tomaszem Stańko i różnymi innymi
wykonawcami, choćby z keyboardzistą Milesa Davisa - Adamem
Holzmanem, ze starszymi wykonawcami, jak Jan Ptaszyn-Wróblewski
czy Janusz Muniak dała mi bardzo dużo. Z drugiej strony pracuje
z Anią Jopek i jest to dla mnie bardzo ważny zespół, współtworzę
go od samego początku, zagraliśmy mnóstwo koncertów. Bardzo
poważnie traktuję ten zespół i myślę, że jeszcze "powojujemy"...
Bardzo lubię pracować z Dorotą Miśkiewicz, z którą nagraliśmy
płytę jako Dorota Goes to Heaven, a teraz kończymy pracę nad
płytką z piosenkami ale, powiedziałbym, dla wyrobionej
publiczności.
TP: Ostatnio pojawiły się informację o piosence Only a
Night Away w duecie z Anną Marią Jopek właśnie. Kiedy solowy
album Marka Napiórkowskiego? A może nowa płyta Funky Groove?
NAP: Jako Funky Groove nagramy kolejną płytę. Spotkaliśmy się z
dużą sympatią słuchaczy po nagraniu drugiej płyty. Zostaliśmy
obsypani różnymi nagrodami, wyróżnieniami. Czytelnicy pisma
"Gitara i bas" uznali naszą płytę za gitarowy album roku, a w
sędziwej gazecie Jazz Forum zostaliśmy wybrani ponownie zespołem
elektrycznym roku. Chociażby z tego powodu myślę że trzeba
nagrać następną płytę. Oczywiście główną motywacją jest to że
lubimy ze sobą muzykować!
Jeśli chodzi o moją płytę to mam ją tutaj w kurtce w kieszeni,
jest skończona. Teraz muszę się jeszcze troszeczkę rozejrzeć za
wydawcą, żeby wydać to jak najlepiej. Żeby się ktoś dowiedział
że coś takiego powstało... Jest to moja pierwsza autorska płyta.
Na płycie występują: Leszek Możdżer, Henryk Miśkiewicz, Dorota
Miśkiewicz, Krzysztof Herdzin, Robert Kubiszyn, Robert Luty na
perkusji, Piotr Wyleżoł na pianie Fendera i Tomasz Kałwak, który
stworzył kilka zjawiskowych barw. Ponadto napisaliśmy razem z
Anią Jopek piosenkę pod tytułem Only a Night Away, którą
pięknie zaśpiewała. Mam nadzieję że płyta się spodoba.
TP: Jakiś pomysł na tytuł?
NAP: Chyba NAP, po prostu. Wszyscy na mnie wołają Nap,
więc... żeby nie odwracać uwagi...
KZ: Pytanie o fanów: miłość, nienawiść, uwielbienie, radość…?
NAP: No nie... Bardzo ważnym elementem bycia, szumnie mówiąc
artystą jest pewna doza próżności i nikogo nie spotkałem z tego
świata kto jej by nie miał.... Być może właśnie dlatego z wielką
przyjemnością odbieramy wszelkie przejawy sympatii, bardzo lubię
z fanami rozmawiać i myślę że dobrze się do nich odnoszę...
TP: A co Pan sądzi o tegorocznym polskim reprezentancie
Eurowizji? Zupełnie prywatne spostrzeżenia...
NAP: (śmiech) Szczerze mówiąc? Ja nie widziałem tego artysty,
więc nie chcę o nim źle mówić, nie słyszałem też. Jak dla mnie,
jest to festiwal o wydźwięku biesiadnym. Jest to sytuacja
niskich lotów, choć nieprawdopodobnie oglądana przez (z racji
transmisji) całą Europę. Mnie się to generalnie nie podoba,
możliwe, że dobrym wyborem jest posłanie kogoś, którego muzyka
trafi do szerszej rzeszy słuchaczy. Kogoś nie ze strony
ambitnej, tylko bardziej spod strzechy..
TP: A propos! Wywiad z Markiem Napiórkowskim bez wspomnienia
o tym nie może mieć miejsca. Słowo klucz - biesiada.
NAP: (śmiech) Podstawą jest! Pewnie oglądaliście DVD Farat
Ani Jopek?
TP: Wszystko oglądaliśmy...
KZ: ...co się tylko dało.
NAP: (śmiech) Więc DVD Farat... Faktycznie, z tego można
było się tak zorientować w dokumencie Poza sceną. Zespół
się strasznie lubi i pozostajemy w znakomitych relacjach! I tak
akurat wyszło, że autor montażu podchwycił ten temat...
Biesiadnikami są wszyscy jak jeden w tym zespole... Tak, każdy
ma tę słabość... (śmiech) Biesiada to podstawa. Bardzo lubię się
bawić. Definicja biesiady...? Na pewno jakaś lampka, bądź
więcej, dobrego winka, w miłym towarzystwie, podjadając dobrze,
jest czymś bardzo przyjemnym. Być może wynika to z tego, że
nasze życie trochę na walizkach, a nawet bardzo na walizkach,
wygląda tak, że gramy gdzieś koncert, później spotykamy się
wieczorem na kolacji i biesiadujemy. Poza tym jest baaaaardzoooo
wesoło! Może to wejść w krew, bardzo nam się to podoba. Polecam
biesiadki!
KZ: To oczywiście zaprosimy na jakąś po wywiadzie... (śmiech)
Ostatnie pytanie. "Pierwsza gitara Rzeczypospolitej" - kiedy
więc pierwsze miejsce w "Jazz Top"?
NAP: Oj, trudno mi naprawdę na to odpowiedzieć. Chciałbym
jeszcze zwrócić uwagę na taki element, że nie przywiązuję wagi
do takich wyróżnień. Oczywiście, tak jak wcześniej mówiłem,
Funky Groove wygrało w tym roku w tej ankiecie, jest to dla mnie
bardzo miła nowina, że pewna grupa doceniła nas... Że robimy coś
ważnego... Natomiast żaden z moich bliskich kolegów, a mam
szczęście pracować z najlepszymi muzykami w tym kraju, nie
bierze na poważnie tych ankiet, bo jest to ankieta popularności,
a my się mniej lub bardziej doskonalimy, przede wszystkim jako
muzycy, artyści, staramy się grać coraz lepiej... Musisz
wiedzieć co jesteś warty sam, pracować nad rozwojem swojego
stylu, swojego brzmienia itd., niezależnie od zajmowanej pozycji
w rankingach... Nie myślę w tych kategoriach. Jakbym wygrał
"Jazz Forum" byłoby bardzo fajnie, tym bardziej, że już mi ktoś
mówił (bo jeszcze tej gazety nie widziałem), że podobno niedużo
mnie dzieli od zwycięzcy. Natomiast naprawdę nie jest to sport!
Pozdrawiam wszystkich fanów Super Blondyny Diany!
TP & KZ: Dziękujemy za rozmowę!
Ani się obejrzeliśmy i wskazówki na zegarku przekręciły się o
godzinę. Wieczorem usłyszeliśmy Pana Marka na koncercie, ale
obiecaliśmy nie mówić, gdzie go spotkaliśmy... Jeśli tylko
możecie - idźcie na koncert, na którym gra. Nieważne z kim - na
pewno nie będzie to wieczór stracony!
..::powrót::.. ////