|
..::Wolno
czyli wolność::.. //"HI-FI i Muzyka"//
wrzesień 2007, rozmawia: Marek Romański
Marek
Napiórkowski to jeden z najbardziej rozchwytywanych w Polsce
gitarzystów. Od kilku lat jednak zadaje kłam swojemu wizerunkowi
muzyka sesyjnego. Właśnie ukazał się już drugi album solowy tego
artysty – tym razem delikatny, balladowy i całkowicie
akustyczny.
Marek
Romański: Minęły dwa lata od wydania poprzedniej płyty NAP
czy gdybyś miał nagrywać tę płytę teraz, to coś byś w niej
zmienił, zrobiłbyś to inaczej?
NAP: Ja lubię obie moje płyty. Oczywiście, chyba dla
każdego artysty jego dzieło nie jest nigdy całkowicie skończone,
już w chwilę po nagraniu chciałoby się coś dodać, coś ująć, coś
zrobić trochę inaczej.
MR:
Pytam o to, bo kolejna Twoja płyta Wolno to diametralna
zmiana stylistyczna – tam była mozaika stylów, gatunków, duża
amplituda nastrojów, gitary elektryczne. Tu – raczej wyciszenie,
delikatność, nastrojowość, a Ty grasz wyłącznie na gitarze
akustycznej.
NAP: Zawsze
fascynowało mnie ciepłe, szlachetne brzmienie gitary
akustycznej. To jest coś, co się nigdy nie zestarzeje, co zawsze
będzie w modzie. Wiem, że byłem raczej utożsamiany z mocnymi,
elektrycznymi klimatami, ale zawsze pewną częścią mojej
muzycznej osobowości władała liryczna dusza... Zresztą nawet na
NAPie można znaleźć takie fragmenty. Postanowiłem więc
dać się ponieść właśnie tym sentymentom i nagrać taką
nastrojową, wyciszoną, akustyczną płytę. Wolno znaczy w
tym wypadku zarówno powoli, bez pośpiechu jak i oznacza wolność
artystyczną. Jako że wszyscy zaproszeni przeze mnie na płytę
muzycy są znakomitymi, świetnie improwizującymi artystami, dla
których nie ma żadnych ograniczeń technicznych i stylistycznych
,gramy w sposób bardzo swobodny i wyczulony na niuanse.
MR:
Album otwiera kompozycja Lennona/McCartneya The Long and
Winding Road, w na okładce płyty jest też dedykacja dla Anny
Marii Jopek "for our long and winding road" czy oznacza to, że
praca nad tym materiałem była aż tak trudna?
NAP: Nie,
pracowało nam się świetnie, naprawdę nie było żadnych trudności,
nagraliśmy większość materiału praktycznie w ciągu dwóch dni.
Dedykacja dla Anny Marii ma bardziej osobisty podtekst i dotyczy
naszej długiej znajomości. Poza tym Ania zgodziła się po raz
drugi zaśpiewać na mojej płycie, użyczyła mi też muzyka ze
swojego flagowego obecnie zespołu (Mino Cinelu – instrumenty
perkusyjne). Dlatego uznałem, że winny jestem jej tę dedykację.
MR:
Porozmawiajmy o muzykach, którzy towarzyszą Ci w tym nagraniu.
NAP:
Paradoksalnie największy wpływ na brzmienie materiału (oprócz
mnie oczywiście – bo jednak jestem jego autorem) miał perkusista
Michał Miśkiewicz. Zatrudnienie go uważam za strzał w
dziesiątkę. Wiadomo, że to muzyk bardzo kreatywny obdarzony
ogromną wyobraźnią, potrafiący stworzyć pewną przestrzeń,
panujący nad barwą, a jednocześnie doskonale realizujący puls.
Nie przypadkiem gra od kilkunastu lat z Tomaszem Stańko.
Kolejnym
muzykiem mającym bardzo istotny wpływ na to nagranie jest
basista Robert Kubiszyn. Tutaj w nie najbardziej typowej dla
siebie roli kontrabasisty. Z Robertem gram od wielu lat w
różnych zespołach i znamy się doskonale. Razem podejmowaliśmy
najważniejsze, producenckie decyzje. Jego rola jest nie do
przecenienia. Byłem bardzo ciekaw jak wypadnie w zestawieniu z
tak odmiennym stylistycznie perkusistą jak Miśkiewicz ale
wszystko zagrało wspaniale. Na fortepianie gra pięknie i
kreatywnie Michał Tokaj, laureat Fryderyka 2004 za Jazzową Płytę
Roku.
To
właściwie jest trzon zespołu. Oczywiście nie zabrakło
zaproszonych gości. W dwóch utworach na fluegelhornie zagrał
Robert Majewski. To bardzo niedoceniony muzyk. To, w jaki sposób
panuje nad brzmieniem, frazą, time'em zasługuje na podziw,
cieszę się, że znalazł się na mojej płycie.
Na
harmonijce ustnej zagrał Gregoire Maret. Zachwycil mnie podczas
koncertu z Ravi Coltranem, a później z grupą Dapp Theory Andy
Milne'a. To znakomity muzyk. Nic dziwnego że gra w zespołach
Marcusa Millera, Pata Metheny czy Cassandry Wilson. Wymarzyłem
sobie dźwięk harmonijki w mojej muzyce i on pasował do niej jak
ulał, dlatego występuje aż w czterech utworach. No i wreszcie
Anna Maria Jopek, z którą od lat współpracuję. Ania jest nie
tylko świetną wokalistką, ale także świadomym muzykiem, dużo
proponującym i reagującym na impulsy w muzyce. W tym samym
utworze co Ania zagrał też perkusjonista Mino Cinelu- prawdziwa
legenda w swojej specjalności. Ten wybitny artysta grał w swojej
karierze min z : Milesem Davisem, Weather Report czy Stingiem.
MR: Czy
ogrywaliście ten repertuar wcześniej na koncertach?
NAP: Nie,
to bardzo świeża sprawa. Mieliśmy tylko jeden koncert przed
wejściem do studia, z Gregorem Maretem. Śmieszna sprawa – w
czasie tego występu wszystko zabrzmiało bardzo energetycznie,
ekspresyjnie, zupełnie inaczej niż sobie to wyobrażałem podczas
komponowania i myślenia o tej muzyce. Później jednak, w
studyjnej atmosferze, te utwory przybrały już taki kształt jak
oczekiwałem.
MR:
Wolno brzmi znakomicie. W jaki sposób udało się uzyskać taki
efekt?
NAP:
Pracowaliśmy w doskonałym akustycznie i świetnie wyposażonymi
studiu Sound & More w Warszawie. Całość nagrywana była na
„setkę”. Nie byłoby jednak tego efektu bez wspaniałego
realizatora, jakim jest Tadeusz Mieczkowski .W muzyce
akustycznej nie ma sobie równych. Uważam że reprezentuje
światowy poziom.
..::prasa::.. //// |